Wernisaż wystawy "Entropia obrazu"


Zapraszamy na wernisaż wystawy fotograficznej Krzysztofa Jabłonowskiego "Entropia Obrazu"



 
 
 
Spróbujmy pomyśleć o dzisiejszej fotografii bez komputerów, oprogramowań, trybów, opcji i wielu innych udogodnień, jakimi obdarowała nas współczesność. Przypuszczam, że bez tych nowinek technicznych trudno byłoby sobie wyobrazić dzisiejszy świat. Lecz w dużej mierze wszystkie te wynalazki, ułatwiające życie fotografom, posiadają ukrytą wadę. U wielu fotografujących powodują zanik kreatywnego myślenia, obserwujemy globalny proces unifikacji fotograficznej. Następuje również zrzucanie odpowiedzialności za wykonanie pracy na aparat fotograficzny. Przychodzi na myśl slogan reklamowy firmy Kodak” „Przyciśnij guzikalny pro­ ces unifikacji fotograficznej. Następuje również zrzucanie odpowiedzialności za wykonanie pracy na aparat fotograficzny. Przychodzi na myśl slogan reklamowy firmy kodak: „Przyciśnij guzik, my zrobimy resztę”. Taki użytkownik staje się zwykłym dodatkiem do maszyny zaprogramowanej według skomplikowanego algorytmu. W tym kontekście słowa Viléma Flussera – „skończył się czas posiadania obrazu, to obraz nas posiadł” – nabierają dzisiaj jeszcze głębszego znaczenia. Mój pomysł powrotu do korzeni, aby choć na chwilę stać się „dziewiętnastowiecznym” fotografem pow­ stał nie przez przypadek. Był to świadomy wybór. Głęboka potrzeba chwili. W procesie twórczym powinno się zachować odpowiednią kolejność: sformułowanie myśli – idea, a następnie dobór środków przekazu – technika, a nie odwrotnie. Przypominam sobie rozterki twórcze bohatera filmu Wima Wendersa „Lisbon Story” noszącego włączoną kamerę na plecach, nagrywającego przypadkowy, według niego awangardowy film. Bohater chciał zawierzyć swoją twórczość przypadkowi. W końcu sięga po najbardziej prymitywną kamerę, kinematograf z czasów braci Lumière, i wówczas dopiero pojawiły się obrazy z „wyobraźni”. bo czym jest sztuka bez myśli. Myśli, która skłania do wyboru, określenia celu. Technika w tym przypadku jest sprawą drugorzędną. Zatrzymać teraźniejszość, pochylić się nad nią, zastanowić się. Nasza pamięć pulsuje, przypomina sobie jedynie fragmenty zdarzeń. Przeszłość staje się dla nas nie w pełni wyjaśniona. Ową szaloną ucieczkę w przeszłość porównał George Kubler do skrawka ciszy. „jest za­ warta zaledwie pomiędzy tykaniem zegara” pisał autor w książce „Kształt czasu”. Do wykonania zdjęć postanowiłem użyć kamer wielkoformatowych i aparatów otworkowych. Polaroidy były głównym wykorzystanym przeze mnie materiałem. Zdjęcia w swojej materii nie są tworzywem idealnym pod względem technicznym. Na­ cechowane wadami, brudami, owe artefakty tworzą część kompozycji. Nieostrość pomaga w zdystansowaniu się od realizmu wizerunków, zwraca uwagę na symboliczny charakter przekazu fotograficznego. Fotografie powstawały na przestrzeni kilku lat. Nie były utrwalane ani specjalnie zabezpieczane. Patrzymy na twarze ludzi, których fotograficzne trwanie zależy od trwałości „fotonośnika”. Podobizny osób „cofają się” pozostawiając po sobie puste, odmienione kolorystycznie miejsce. Ciągłość obrazu znika. Doświadczenie i wiedza pozwalają jeszcze na uzupełnienie ubytków, ale tylko do pewnego stopnia. Jeśli to trwanie nazwiemy pamięcią obrazu, to dalsza część pracy ukazuje w jaki sposób nasza pamięć wygasa. Proust powiedział, że fotografia nie jest prostym narzędziem pamięci, lecz jej fundamentem, a bywa, że zastępuje pamięć. Zdjęcia są nasycone cza­ sem, dosłownie i w przenośni. Starzeją się tak samo jak my oraz jak te wszystkie chwile zarejestrowane podczas fotografowania.


 
Krzysztof Jabłonowski – fotografik, grafik i projektant, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i doktor sztuki filmowej w dziedzinie fotografii (Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera w Łodzi), stypendysta Salisbury College of Art w Wielkiej Brytanii – certyfikat (PQE) Professional Qualifying Examination z zakresu fotografii. Prowadzi Pracownię Fotografii na Wydziale Grafiki w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.