Łabędzi śpiew architektów


Te s?owa napisa? w katalogu VI Mi?dzynarodowego Biennale Architektury Kraków '96 Wojciech Obtu?owicz, ówczesny prezes krakowskiego Oddzia?u SARP, maj?c na uwadze imprez?, która za spraw? stowarzyszenia architektów kojarzy?a si? nie z Warszaw?, Poznaniem, Wroc?awiem czy Gda?skiem, ale w?a?nie z Krakowem, zanim ten zacz?? zdobywa? s?aw? europejsk? jako miasto taniego piwa. Biennale stanowi?o forum wymiany pogl?dów o wspó?czesnej architekturze, ??czy?o historyczne warto?ci z dzisiejsz? rzeczywisto?ci?, która domaga si? wci?? nowych rozwi?za?. Po latach trudno wyobrazi? sobie jego brak, ale faktem jest, ?e ostatnie, dziesi?te biennale odby?o si? przed czteroma laty.
 
 ?rednia ?wiadomo?? miasta
 „Trzeba pami?ta?, ?e tradycyjnym has?em biennale by?o i jest pi?kno wyros?e z tradycji miejsca, a takim zjawiskiem jest architektura Rynku, tej krakowskiej przestrzeni, na miar? najwy?szego dzie?a sztuki, pomnika nieustaj?cej kreacji". To inne s?owa ze wspomnianego katalogu, pod którymi podpisa? si? wtedy Stanis?aw De?ko, wówczas architekt Krakowa. Trzeba zauwa?y?, ?e temat, jakim zaj??o si? biennale, dotyczy? ?wi?to?ci krakowian - Rynku G?ównego. Przebudowany trzydzie?ci lat wcze?niej wed?ug koncepcji Wiktora Zina, kilkana?cie lat pó?niej mia? przej?? kolejny lifting ods?aniaj?c przed publiczno?ci? to wszystko, co pozostawi?a historia pod jego p?yt?. I chocia? niektóre prace nades?ane na Biennale '96 wprowadza?y w przestrze? Rynku obce, czasem nawet prowokacyjne elementy, to przecie? Grand Prix otrzyma?a propozycja zespo?u w?oskiego eksponowania elementów archeologicznych istniej?cych poni?ej obecnego poziomu Rynku. W?osi nie ukrywali zdziwienia, ?e do tej pory nie uczyniono atrakcji turystycznej z tej przestrzeni przysypanej ziemi? i gruzem. Nie by? to pierwszy przypadek, w którym biennale wyprzedzi?o pó?niejsze dzia?ania id?ce ?ladami „szalonych", jak si? nieraz wydawa?o, pomys?ów architektów, których droga do mi?dzynarodowej kariery wiod?a po?rednio przez Kraków.
 Wszystko wymy?li? Romuald Loegler, wówczas wiceprezes oddzia?u SARP, dzi? architekt ze ?cis?ej polskiej czo?ówki, który zadeklarowa? podczas kampanii wyborczej, ?e jako prezes doprowadzi do zorganizowania biennale. Nie by?a to ?adna „kie?basa wyborcza" potrzebna tylko na czas kampanii, skoro w 1985 r. Biennale Architektury w Krakowie wystartowa?o jako impreza ogólnopolska, aby dwa lata pó?niej przybra? mi?dzynarodowy charakter. Z czasem sta?o si? równie znane w Europie tak biennale w Wenecji czy Sofii. W jego ramach odbywa? si? nie tylko konkurs architektoniczny, ale równie? wystawy, wyk?ady, dyskusje - wszystko co s?u?y?o promocji i popularyzacji architektury, co przyci?ga?o do Krakowa go?ci nie tylko z Polski, ale i z zagranicy. Biennale krakowskie, w przeciwie?stwie do weneckiego nie mia?o charakteru realizacyjnego, raczej inspirowa?o dyskusje, jak to by?o m.in. z wykorzystaniem podziemnego Rynku, bulwarami wi?lanymi („Kraków frontem do Wis?y"), otoczeniem krakowskich B?o?, muzeum Tadeusza Kantora czy Now? Hut? (pod has?em „Mniej ideologii, wi?cej geometrii"). Adresowane by?o zarówno do w?adz maj?cych wp?yw na kszta?t przestrzeni, do opinii publicznej, a w?a?ciwie do wszystkich ?wiadomych tego, ?e architektura to nie uk?adanie cegie?, tylko sztuka stanowi?ca istotn? cz??? dziedzictwa kulturowego. Dzisiaj, gdy pojawi?o si? pytanie o przysz?o?? biennale, g?ówny architekt miasta Andrzej Wy?ykowski nie chce s?ysze? o mo?liwo?ci rozstania si? Krakowa z imprez?, któr? doczeka?a si? ju? dziesi?ciu edycji. „W naszej rzeczywisto?ci czasem gubi si? wyd?wi?k artystyczny architektury i nic go bardziej nie rozbudza jak konfrontacja ró?nych propozycji, nawet je?li nie zawsze nadaj?cych si? do realizacji". Dla g?ównego plastyka miasta Jacka M. Stok?osy biennale to mi?dzynarodowe wydarzenie, które trzeba wspiera? nie tylko dlatego, ?e architekci s? ?rodowiskiem bardzo opiniotwórczym. „Interesem Krakowa jest pokazanie si? jako o?rodek architektury. Problem w tym, ?e miasto ma ?redni? ?wiadomo?? znaczenia tej imprezy, robionej do tej pory w zasadzie ?rodkami spo?ecznymi". Pytanie nasuwa si? samo: jak d?ugo presti?owa dla Krakowa im­preza, wychodz?ca poza ograny stereotyp magnetycznej urody zabytkowego miasta, mo?e by? realizowana si?ami entuzjastów?

Przekona? nieprzekonanych
- Dawniej by?o niewiele konkursów dla architektów, nie by?o takiej konkurencji i wysokich nagród jak teraz; 20 tysi?cy z?otych to ju? by?o co? - Krystyna ?yczakowska, która rz?dzi?a krakowskim SARP-em przez dwie kadencje zwraca uwag?, ?e w tamtych latach mieli do czynienia z zupe?nie inn? rzeczywisto?ci?. Dzisiaj, kiedy nagrody dla zwyci?zcy konkursu architektonicznego na zadany temat si?gaj? powy?ej 100 tysi?cy z?otych plus realizacja projektu, SARP ze swoimi mo?liwo?ciami finansowymi nie jest ?adnym partnerem. Je?li w dodatku trzeba przekonywa? nieprzekonanych, ?e architektura jest dziedzin? sztuki, ?e to te? sfera kultury, tworzy si? ?ciana, od której odbijaj? si? racjonalne argumenty.
Stowarzyszenie nie korzysta z ?adnych dotacji, biennale od pocz?tku zdane by?o na skromny finansowo mecenat w?adz miejskich czy wojewódzkich, ale w okresie debiutu polskiego kapitalizmu ?atwiej by?o o sponsorów ni? teraz, gdy maj? inne sposoby do zaistnienia. Zmiana sytuacji na rynku inwestycyjnym, mo?li­wo?? uzyskiwania kontraktów przez ró?ne firmy bez konieczno?ci szukania dodatkowej reklamy i wpisywania si? w sponsorowanie imprez zamkn??y praktycznie formu?? poszukiwania drobnych, indywidualnych sponsorów. Kilkana?cie lat temu jeden z banków sta? si? sponsorem biennale g?ównie dlatego, ?e zamierza? postawi? swój biurowiec w s?siedztwie terenu b?d?cego tematem konkursu.
Sytuacja finansowa SARP te? by?a lepsza w czasie, gdy mia? kamienic? przy Floria?skiej; wynajmowanie pomieszcze? dawa?o jakie? pieni?dze niezb?dne dla utrzymania si? stowarzyszenia. Potem kamienic? odzyskali dawni w?a?ciciele i sielanka si? sko?czy?a. Uczestnicy X Biennale przys?ali co prawda 150 prac kon­kursowych, ale wida? by?o, ?e przedsi?wzi?cie do?uje finansowo, wi?c organizatorzy powiedzieli sobie, ?e dalej tak by? nie mo?e, a w ka?dym razie nie sposób tego robi? co dwa lata. Nast?pne, w przysz?ym roku, b?dzie Triennale na temat budownictwa wysokiego, ale co dalej - nie wiadomo.
Konkluzja jest taka: albo robimy imprez? na poziomie eu­ropejskim z udzia?em miasta, albo zamykamy kram, bo dotych­czasowa ?ebranina nie mo?e sta? si? ?rodkiem finansowania.
- Popieramy t? ide? - mówi Borys?aw Czarakcziew, prezes Izby Architektów - nie tylko dlatego, ?e biennale znane jest w Europie, ale dlatego, ?e zawsze zajmowa?o si? sprawami zwi?zanymi z Krakowem, inspirowa?o dyskusje. Warto kontynuowa? ten nurt cho?by dlatego, ?e obecnie dyskutujemy o planowaniu przestrzennym.
- ?ycie instytucji, jak? sta?o si? w ci?gu lat biennale, powinno si? toczy? dalej - Romuald Loegler nie ma co do tego w?tpli­wo?ci, bo przerwana dzia?alno?? by?aby ju? nie do odtworzenia. \
-  Wi?cej, taka impreza powinna ??czy? ?rodowisko, skoro nie integruj? ju?, jak dawniej, stowarzyszenia typu SARP. Jednym z celów biennale by?a edukacja. Tego nie powinno si? zaniecha?, to jest kapita? dziesi?cioleci, który trzeba ocali?.

Powrót do ?róde??
Biennale to by?y kontakty z architektur? Zachodu, jej twórcami, forum, na którym toczy?y si? dyskusje na tematy zawodowe. Kiedy? by?a to niemal impreza towarzyska, uczestnicy znali si?, mieli jakby wi?cej czasu, aby dyskutowa? o sprawach ?rodowiska, które z czasem podzieli?o si? na grupy interesów, bo takie czasy nasta?y, ?e ka?dy pilnuje swego. Jak d?ugo mo?na si? odwo?ywa? do klimatów sprzed lat? Pi??, dziesi??, pi?tna?cie? Od czasu pierwszego biennale min??y 23 lata. - Wystarczy - twierdzi Piotr Gajewski, obecny prezes krakowskiego oddzia?u SARP.
-  Dalej si? takiej partyzantki nie da uprawia?. Chcemy t? imprez? zinstytucjonalizowa?, nie powinna by? d?u?ej finansowana z prywatnych ?rodków.
Temat pojawi? si? w rozmowie z wiceprezydentem Kazimierzem Bujakowskim. Chodzi o studium na temat budownictwa wysokiego w Krakowie. Skoro jest takie parcie na budynki wyso­kie, niech uczestnicy konkursu architektonicznego przedstawi? swoje wizje. Konkurs ma by? otwarty, zmierz? si? pokolenia, niech dojdzie do konfrontacji pogl?dów na wysokie budownictwo, które tr?ci kompleksem prowincji. Z jednej strony trzeba ogranicza? przestrzenne rozrastanie si? miasta, ale czy budowa­nie w gór? to patent na nowoczesno??? Uczestnicy powinni odpowiedzie?: gdzie w Krakowie nie wolno budowa? wysoko, a nie - gdzie nale?y.
Na konferencj? towarzysz?c? konkursowi zaprosi si? auto­rów wysokich budynków, porówna, jak sytuacja wygl?da w innych miastach.

Trójwymiarowo?? miasta
Tematem I Mi?dzynarodowego Triennale Architektury w Kra­kowie b?dzie wi?c „trójwymiarowo?? miasta". Przypuszczalny termin - marzec 2009 roku. Ide? triennale popiera prezydent mia­sta i marsza?ek województwa. Grzegorz Stawowy, przewodnicz?cy Komisji Planowania Przestrzennego jest przekonany, ?e Rada Miasta projekt poprze na pewno. Piotr Gajewski postulat o instytucjonalizacji powtarza niczym mantr?. Ma nadziej?, ?e w ?lad za w?adzami zainteresowanie triennale oka?e równie? prywatny kapita?. - Chocia? nie wiem, czy si? nie myl? - zastrzega na wszelki wypadek. W przysz?o?ci Triennale Architektury, mo?e sta? si? jedn? ze sztandarowych imprez Krakowa, kiedy minie jego „pi?? minut", a turystyka stanie si? dodatkiem, nie g?ówn? atrakcj? rozbudzaj?c? zainteresowanie Krakowem.
Jerzy Piekarczyk