Refleksja dot. Konkursu na Plac przed Muzeum Narodowym
Przemysław Gawor
O konkursie na plac przed Muzeum Narodowym przy Alei A. Mickiewicza w Krakowie – refleksje sędziego po rozstrzygnięciu konkursu.
Krytyczne wypowiadanie się o konkursie przez sądzącego w tym konkursie nie jest dla niego zręczne, jest przecież współodpowiedzialny i za rozstrzygnięcie konkursu, i za wcześniejsze przygotowanie jego warunków. Ale, może właśnie to poczucie odpowiedzialności uprawnia do refleksji po konkursie, a nawet ją nakazuje. W końcu konkurs miał charakter studialny, więc nawet uwagi krytyczne mogą być przydatne dla dobrych decyzji o przyszłych rozwiązaniach.
Rozstrzygnęliśmy konkurs studialny na koncepcję ukształtowania placu przed Muzeum Narodowym. Konkurs, wbrew pozorom (o jakich można się domyślać z ilości uczestników, którzy zgłosili się do odpowiedzi) trudny. Trudny ze względu na sam problem postawiony do rozwiązania, jak i na znaczne ograniczenia zapisane w warunkach Regulaminu Konkursu.
Rozstrzygnięcie każdego konkursu jest (najczęściej) wyborem kompromisu pomiędzy : rozmaitymi pomysłami i proponowanymi rozwiązaniami, ich realnością, ich zgodnością z warunkami konkursu, przyjętymi kryteriami, wreszcie - kompromisu pomiędzy różnymi indywidualnymi ocenami i wyobrażeniami członków sądzącego jury. Kompromis taki wypracowuje się w głosowaniach, najpierw przy kolejnych eliminacjach prac, a potem nad wyborem i przyznaniem nagród i wyróżnień. To normalna procedura konkursowa, dla uczestniczących zaś taka jest „uroda” konkursowego współzawodnictwa.
Sąd konkursowy uznał, że nagrodzona I nagrodą praca względnie najtrafniej odpowiedziała na postawione zadanie, jest zgodna z warunkami konkursu, jest bardzo realistyczna i w proponowanym, przy użyciu bardzo prostych środków, rozwiązaniu, posiada walory kompozycyjne (estetyczne). (Nawiasem mówiąc, zaproponowane rozwiązanie mogłoby być zrealizowane nieomal bez projektu.) Druga i trzecia nagroda, i wyróżnienia, ale i wiele innych nadesłanych prac zawiera różne ciekawe i bogatsze pomysły rozwiązań przestrzennych. Chciałoby się wziąć wiele z nich pod uwagę przy rozstrzyganiu. Cóż, wybór mógł paść tylko na jedną pracę.
Rozstrzygnięcie konkursu nie daje mi zadawalającej odpowiedzi na pytania, jakie zadaje sobie po konkursie, po dyskusji w łonie jury, po „odczytaniu” (przy pomocy sędziego referenta) czterdziestu jeden odpowiedzi konkursowych. A takie pytania (retoryczne) rodzą się wokół trzech, jak mi się wydaje istotnych, występujących tu problemów :
1. Obszar zawarty pomiędzy wschodnią pierzeją Alej Trzech Wieszczów, Hotelem Cracovia, Muzeum Narodowym, wylotem ul. J. Piłsudskiego i początkiem Błoń jest rozległą przestrzenią miejską, nasyconą komunikacją, z bardzo niekorzystnym przebiegiem linii tramwajowej do Cichego Kącika. Zabudowywała się ona w długim okresie czasu, mniej lub więcej przypadkowo, ale z pewną przewodnią ideą urbanistyczną : wytworzenia osi Stare Miasto – ul. J. Piłsudskiego (dawna Wolska) – Błonia – i dalej Wzgórze św. Bronisławy z Kopcem T. Kościuszki, oraz skrzyżowanie tej osi ze śmiałym modernistycznym założeniem urbanistycznym obwodnicy śródmiejskiej, to jest Alejami Trzech Wieszczów. Obecny obraz tej przestrzeni nie został jednak ukształtowany do końca i myśl kompozycyjna (urbanistyczna) kształtująca ją nie jest jednoznacznie czytelna. Teren wyznaczony w tym obszarze i zadany do rozwiązania w przeprowadzonym konkursie to teren o dość przypadkowej geometrii i położeniu, rozciągający się wzdłuż krawędzi początku rozległego „klina” Błoń i al. 3 Maja (z gęstym zadrzewieniem), stanowiący bardziej przedpole przewidywanej rozbudowy Muzeum, Domu Studenckiego i Rotundy, wreszcie Domu J. Piłsudskiego i jeszcze dalej biurowca. To teren jakby peryferyjny w przestrzeni, otwierającej się w kierunku Błoń z wylotu ul. J. Piłsudskiego. Teren uboczny i mało zauważalny w tej przestrzeni. Wreszcie, to teren jakby poprzeczny w stosunku do osi monumentalnego założenia gmachu Muzeum. Podstawą do określenia obszaru objętego konkursem było tylko potencjalne zainteresowanie inwestora budową tu garażu podziemnego. Inwestycja garażu podziemnego jest jednak wtórna i drugorzędna w hierarchii ważności, ze względu na kształt przestrzeni miejskiej. Czy można zatem dobrze rozwiązać samo miejsce – plac przed Muzeum, nie mając „wizji” ukształtowania otaczającej przestrzeni w szerszym zakresie (dla porównania warto tu przywołać konkurs z początku XX wieku na zagospodarowanie wylotu ul. Wolskiej, obejmujący całe otoczenie Błoń, tj. al. 3 Maja i ówczesną al. A. Puszkina (dziś Marszałka F. Focha ); czy też studia projektowe Witolda Cęckiewicza, wykonane w związku z projektem hotelu Cracovia), i przecho-dząc dopiero od wizji ogólnej do rozwiązywania miejsca szczególnego, jakim jest zamierzony „plac – forum” przed gmachem Muzeum?
2. Urządzenie, w opisanej rozległej przestrzeni, samej tylko posadzki (podłogi) przed gmachem Muzeum, nawet nadając jej bardzo geometryczny, ale płaski kształt, nie stworzy tu postaci „placu – forum”, wyraźnego wnętrza, integralnie związanego z Muzeum i jego funkcją kulturotwórczą. Co było istotnym zadaniem i celem konkursu. Nazwa „plac-forum” nie powinna być traktowana tylko jako hasło, ale jako zobowiązujące pojęcie. Bez użycia tu trzeciego wymiaru, nawet „pozornej” architektury (może scenograficznej iluzji), otaczającej i tworzącej wnętrze, nie da się tak postawionego celu uzyskać. Taką stawiam tezę. Uzasadnia ją, choćby, sięgnięcie do historii urbanistyki i przywołanie w pamięci uczących przykładów placowych wnętrz (kształ-towanych przez podłogę, otaczające ściany i sufit nieba). Jak więc wykreować oczekiwaną tu przestrzeń „placu – forum” przed Muzeum, przestrzeń z nastrojem, o odpowiednich ramach dla przyjęcia różnych aranżacji, wynikających z jego przeznaczenia, spełniając jednocześnie warunki konkursu (np. nie wprowadzania w rozwiązaniu „kubatury”)?
3. I wreszcie, czy można w sposób odpowiedzialny projektować zagospodarowanie powierzchni terenu (z zastosowaniem kubatury, czy bogatej zieleni) nie rozwiązując kompleksowo przewidywanego pod nią podziemnego garażu, jego obrysu, konstrukcji i towarzyszącej mu infrastruktury komunikacyjnej (z poszukiwaniem rozmaitych możliwych sposobów jej rozwiązania; może niekoniecznie z wjazdem i wyjazdem z ruchliwych alei, z przed frontu Muzeum i obok przewidywanego tu „placu-forum”)?
Do pełniejszej odpowiedzi na takie pytania przeprowadzony konkurs, przecież studialny w swoim założeniu, nie przybliżył nas. A szkoda, bo była ku temu okazja.





